W 2002 roku prokuratura apelacyjna w Poznaniu wszczęła śledztwo w sprawie wyrządzenia znacznej szkody majątkowej stoczni szczecińskiej. W trakcie postępowania zatrzymano prezesów jednej ze spółek stoczniowych i postawiono im zarzuty działania na szkodę stoczni. O wszczęciu śledztwa i planowanych zatrzymaniach prezesi dowiedzieli się z prasy. Część z nich pisemnie zadeklarowała gotowość złożenia wyjaśnień i odwołała planowane wyjazdy. Zamiast tego, zostali spektakularnie zatrzymani, co zostało upublicznione w telewizji. Zatrzymania dokonali umundurowani policjanci. Prezesów zakuto w kajdanki. Zaraz po tym w prasie pojawiły się wypowiedź rzeczników prasowych prokuratury sugerujące, że zatrzymani czerpali korzyści majątkowe z popełnianych przestępstw. Dziennikarzom ujawniono również przyjętą przez nich linię obrony.
Po trwającym niemal 8 lat procesie wszystkich prezesów uniewinniono. Postępowanie sądowe dowiodło, że ich działania nie tylko nie wyrządziły stoczni żadnej szkody, ale wręcz były korzystne dla kierowanej przez nich spółki.
W 2011 roku jeden z byłych prezesów wystąpił przeciwko prokuraturze o zadośćuczynienie i odszkodowanie.
Sąd Okręgowy w Poznaniu zasądził od prokuratury na rzecz byłego prezesa kwotę 120.000 zł zadośćuczynienia. Sąd uznał, że jego dobra osobiste zostały naruszone przez nadmierne nagłośnienie sprawy i nieuzasadnione publiczne postawienie mu zarzutów. Sąd uznał, że zakres informacji podawanych do publicznej wiadomości przez rzeczników prokuratury oraz kontekst komunikatów medialnych prezentowanych w trakcie konferencji prasowych miały charakter publicznego napiętnowania.
Wyrok został zaskarżony apelacją prokuratury, jednakże Sąd Apelacyjny w Poznaniu zasadniczo podtrzymał to rozstrzygnięcie (sygn. akt I ACa 327/13).
Sąd Apelacyjny uznał, że samo zatrzymanie prezesa przekraczało przyjęte zwyczajowo normy. Nie było potrzeby stosowania spektakularnego zatrzymania wobec osoby, która uprzednio zadeklarowała gotowość złożenia wyjaśnień. Spektakularny sposób zatrzymania sugerował, że zatrzymany prezes jest niebezpiecznym przestępcą. Taki sposób zatrzymania naruszył godność osoby zatrzymanej.
Co więcej, Sąd Apelacyjny stwierdził, że analizując materiał dowodowy sprawy nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż działania prokuratury podejmowane wobec prezesa były odpowiedzią na polityczne oczekiwania ówczesnych władz, które miały na celu wskazanie opinii publicznej winnych upadku stoczni szczecińskiej i uspokojenia panujących burzliwych nastrojów.
Sąd uznał również, że informacje przekazywane przez prokuraturę dziennikarzom stawiały prezesa w bardzo niekorzystnym świetle. Przedstawiano go jako wielkiego aferzystę gospodarczego, winnego upadku stoczni, który dla uzyskania korzyści majątkowej przywłaszczył mienie o wartości kilkudziesięciu milionów złotych. Zdaniem Sądu, prokuratura nie powinna w prasie wyrażać opinii, komentarzy i ocen na temat uczestników postępowania. Jeśli się zważy, że ostatecznie postępowanie karne zakończyło się uniewinnieniem od wszelkich zarzucanych czynów, a wszystkie działania podejmowane przez oskarżonego były w pełni uzasadnione i zgodne z prawem, to jego medialne napiętnowanie – inspirowane informacjami prokuratury – naruszyło jego dobre imię.
Co ciekawe, oba sądy uznały, że prowadzenie przeciwko prezesowi bezzasadnego postępowania przygotowawczego, a w jego toku postawienie mu poważnych zarzutów i stosowanie dolegliwych środków zabezpieczających nie było bezprawne, ponieważ w tym zakresie organy ścigania działały w ramach przyznanych im ustawowo uprawnień.
Sądy polskie zasadniczo stoją na stanowisku, że samo prowadzenie śledztwa nie może zostać zakwalifikowane jako czyn bezprawny. Pojawiają się jednak głosy, że w sytuacji gdy śledztwo zostało wszczęte i prowadzono przy oczywistym braku dowodów winy podejrzanego, ze świadomością, że czyny mu zarzucone w ogóle nie stanowią przestępstwa, bez zachowania podstawowych przepisów procedury, to takie działanie winno zostać zakwalifikowane jako czyn niedozwolony.
Sądy uniewinniają około 10 tys. osób rocznie, a Skarb Państwa wypłaca 15 mln zł odszkodowań. Obowiązujące przepisy pozwalają na przyznanie odszkodowania wyłącznie osobom niesłusznie skazanym, tymczasowo aresztowanym lub zatrzymanym. Takich uprawnień nie maja osoby niesłusznie oskarżone (których nie zatrzymano i nie aresztowano). W połowie 2013 roku został jednak opracowany projekt nowelizacji Kodeksu Postępowania Karnego, zgodnie z którym oskarżonemu, który został uniewinniony prawomocnym wyrokiem, w przypadku oczywistego braku podstaw oskarżenia służy od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, wynikłe z prowadzenia przeciwko niemu postępowania karnego.